Wniosek w tej sprawie do Rzecznika Praw Obywatelskich złożył syn strażnika więziennego, który w 1947 roku został skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy, za to że dwa lata wcześniej – podczas napadu na więzienie – „dopuścił się gwałtownego zamachu na dwóch funkcjonariuszy straży więziennej, rozbrajając ich i zamykając w celi więziennej", a także że cyt. „jako funkcjonariusz straży więziennej, po uprowadzeniu przez bandę, samowolnie opuścił swoje stanowisko służbowe". Sąd uznał, że było to celowe uchylanie się od służby, które trwało aż do 1946 roku, czyli do chwili zatrzymania mężczyzn. Strażnika ukarano łączną karą 8 lat pozbawienia wolności oraz utratą praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na 3 lata.

Po zbadaniu akt sądowych, RPO wniósł kasację do Sądu Najwyższego na korzyść skazanego. Wskazywał, że doszło do rażącego i mającego istotny wpływ na treść orzeczenia naruszenia ówcześnie obowiązującego prawa karnego procesowego. Rzecznik zwrócił uwagę, że sąd nie rozważył wszystkich okoliczności sprawy, z których wynikało, że zarzucane czyny zostały popełnione w stanie wyższej konieczności.

We wrześniu 2015 r. Sąd Najwyższy oddalił jednak kasację, argumentując, że zgodnie z przepisami Kodeksu Wojskowego Postępowania Karnego, w tym przypadku nie można uwzględnić zasady działania w stanie wyższej konieczności, ponieważ skazany był strażnikiem więziennym a tym samym był zobowiązany do narażania się na niebezpieczeństwo.

Rzecznik, który wyczerpał już swoje środki działania w tej sprawie, wystąpił do Prokuratora Generalnego o zbadanie sprawy pod kątem istnienia innych podstaw do wniesienia kasacji. Zwrócił uwagę m.in., że w przypadku uprowadzenia strażnika nie można mówić o samowolnym opuszczeniu stanowiska służbowego. Co więcej, w opinii RPO, wydane w 1947 roku orzeczenie było rażąco niesprawiedliwe.